na każdy temat (Reklama: ,)

Widział już w oddali kraniec Przeklętej Równiny i krainę rozciągającą się dalej - mgiełkę i wysokie, przyprószone śniegiem wierzchołki drzew. Słupy lawy były coraz rzadziej rozrzucone i mniejsze, bardziej przypominały pionowe kominy pieców żuż­lowych niż kolumny. Na granicy kłębiła się mgła, nieprzejrzysta jak wodniste mleko. Z miejsca, gdzie stał, sprawiała wrażenie namacalnej, bardziej przypominała pajęczą sieć niż mgłę. Do granicy pozostało mu niecałe sto metrów, jednak zwolnił, a po chwili zatrzymał się. Coś długiego i wijącego się wychynęło ponad mgłę i spojrzało na niego z góry. To był czaszkoślimak.

(Reklama: )