na każdy temat (Reklama: Fotokubki ,Rowniocha.pl )
Koń niepewnie napiął pod nim mięśnie, potrząsnął łbem i ruszył kłusem. Michael przywarł do jego szyi, żeby gałęzie drzew nie smagały go po twarzy. Niewiele było jedzenia w Królestwie zimową porą. Michael żywił się skromnym zapasem czerwonych jagód zebranych z krzaków, rad, że ma chociaż to i ucieszony ze zwariowanego porządku pór roku w Królestwie, gdzie krzaki wydają owoce w zimie. Przy takich głodowych racjach nie mógł zbytnio liczyć na hylokę, nauczył się więc szybko koncentrowania niewielkich ilości ciepła, jakie mu pozostało, i rozpalania ognia palcem wskazującym. Nie wychodziło mu to tak sprawnie jak Biriemu, ale zaczynał podejrzewać, że jego zdolności otarły się, przynajmniej troszeczkę, o magię Sidhów. Grzał się przy ogniskach i topił sobie śnieg do picia. Koń miał pod dostatkiem zmarzniętej trawy, ale chętnie pił wodę ze śniegu, a w nocy trzymał się blisko płonącego i dymiącego ogniska.

(Reklama: )
